poniedziałek, 23 grudnia 2013

Święta Święta Świętaaaa !

Wesołych Świąt ! <3


Przez babeczki do serca... cz. 1 

- Drodzy uczniowie. Zbliżają się Święta co oznacz wigilię klasową. Będziecie przygotowywać w parach ciasta, babeczki itd. - " Świetnie" pomyślałam, Nie mam ochoty przygotowywać z kimś jedzenia wolałabym już to zrobić sama... 
- Proszę pani, czy będziemy mogli się sami dobrać w te pary ? Bo wie pani razem z Jake'iem chcielibyśmy być razem, prawda kochanie ? 
- Prawda słonko. - Dobra to chyba najlepszy moment żeby wam trochę więcej wyjaśnić. Mam na imię ( t.i ), mam 18 lat i jestem w ostatniej klasie liceum. Tamta Dziewczyna to Emily chodzą razem z Jake'iem od 4 lat taka klasowa parka. Od 2 lat jako jedyna w klasie byłam sama, w tym roku to się zmieniło bo do naszej klasy doszedł chłopak imieniem Harry Styles. Wszyscy twierdzą , że powinniśmy być razem, ale mi odpowiada samotność. Wracajmy do klasy... 
- W tym roku nie Emily. Dobiorę was ja, bo zauważyłam, że nie jesteście jako klasa zgrani. 
- Ale proszę pani ! Jak to nie jesteśmy zgrani ? - powiedziała Kate
- Normalnie Kate. Więc tak słuchajcie. Emily i Robert - ciasteczka, ( t.i. ) i Harry - babeczki, Jake i Kate - ciasto...- Pani Hall czytała dalej, a ja zastanawiałam się czemu akurat Harry, mogła mi dać każdego do pary a wybrała jego... Nagle poczułam że ktoś mnie puka z tyłu, odwróciłam się a tam nie kto inny jak Styles. 
- Tak, Harry ? 
- Mmm hej mam nadzieję że nie przeszkadza Ci to, że razem robimy babeczki. - nie wiem dlaczego ale wkurza mnie Harry. 
- Nie , nie czemu miałoby mi to przeszkadzać Styles ? 
- Bo wydawało mi się że nie lubisz mojego towarzystwa. - powiedział smutniejszym głosem.

- Dobra zmieńmy temat, kiedy masz czas się spotkać i zrobić te całe babeczki? 
- Ja mam czas codziennie po szkole, więc ty zadecyduj.
-  Dobra to może dzisiaj ? 
- Okej. - W tym też momencie zadzwonił dzwonek. - Spotkajmy się przy głównym wyjściu. 
- Dobrze. - powiedziałam.
- Oh My God. Jeju Tak Ci zazdroszczę ( t.i.) - powiedziała podekscytowana Julia 
-  Ale czego niby Julia ? 
- No jak to czego ? Robisz babeczki ze Stylesem to drugi najładniejszy chłopak w szkole, oczywiście zaraz po moim Louis'ie.
- No właśnie ty masz Louis'a
- No dobra już dobra. Powiem Ci tylko, że nadal uważam, że powinniście być z Harry'm parą.
- Dobrze ty się zajmij swoim Louis'em i pilnuj żeby któraś Ci go jakaś lala z jego klasy i będziesz miała.
- Wiesz co ? Hahaha. Leć już bo się spóźnisz.
- Hahhaha Już Papa - Taaak to była Julia, chya moja jedyna prawdziwa przyjaciółka. Spotkałam się z Harry'm 3 minuty później.
- Idziemy do ciebie, czy do mnie ? - zapytałam Stylesa
- Hmm Może do mnie ? Po drodze mamy sklep to zrobimy jakieś zakupy.
- Prowadź zatem.
- Hej, bo ja mam taka sprawę...
- Tak ?
- hmm bo ten, mmm Nie no nie wiem jak Ci to powiedzieć.
- No po prostu Powiedz.
- Nie już nie ważne.
- No ok. - Dziesięć minut później byliśmy w sklepie kupiliśmy wszystko i chwilkę potem byliśmy u Harry'ego w domu. On jest jakiś dziwny zupełnie nie wiem o co mu chodzi... Ale dobra wytrzymam jakoś te 2 godziny. Wszyscy uważają go za słodkiego przystojniaka, ale ja tam nie wiem jak dla mnie jest zwykłym chłopakiem.
- Witaj w moim królestwie. - powiedział Harry.
- Mieszkasz tu sam ?
- Taak rodzice kupili mi te mieszkanie, żebym miał gdzie mieszkać na studiach no i teraz też.
- To chyba fajnych masz rodziców.
- Hmmm Zależy. To znaczy nie są źli ale dla nich liczy się tylko żebym poszedł na studia później znalazł dobrze płatną pracę, założył rodzinę i w sumie to koniec. A ja mam marzenia, chciałbym śpiewać, a dopiero później zająć się pracą i nauką, rozumiesz o co mi chodzi ?
- Tak Harry rozumiem, też kiedyś miałam marzenie... Chciałam tańczyć, ale coś się stało i nie mogłam już więcej tańczyć.
- Co się stało ( t.i. ) ? Jeśli można wiedzieć oczywiście...
- Tak. Więc to było 10 lat temu tańczyłam z moim partnerem na próbie i on w pewnym momencie nie dał rady mnie utrzymać i spadłam, na początku tylko bolały mnie plecy później się okazało że na bólu się tylko nie skończy, robili mi operację i do teraz nie mogę tańczyć.
- Tak mi przykro, ale jesteś pewna, że już nigdy nie będziesz mogła tańczyć ?
- Tego nie wie chyba nikt...
- Dobra zmieńmy temat i wróćmy do babeczek. Ja zaraz wrócę, pójdę się przebrać a ty jakbyś mogła poszukać mąki ?
- Tak jasne. - Harry wyszedł z kuchni a ja zaczęłam szukać,  w dolnych szafkach nigdzie nie było mąki więc postanowiłam stanąć na krzesło żeby dosięgnąć wyższych półek. Otworzyłam jedną z szafek i znalazłam tam mąkę już po nią sięgałam, a nagle poczułam że spadam.../ Pierwsza Część mam nadzieję że wam sie spodobała <333



































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz